wtorek, 26 lipca 2011

Angel's place ;)

dzisiaj spałam tylko dwie godziny. hajt, nie? położyłam się do łózka o 2, zasnęłam o 4, a musiałam wstać o 6. u Angel prawie zasypiałam na stojąco, ale musiałam jechać, żeby zobaczyć po raz ostatni moich ulubieńców zanim stąd wyjadę. będę za nimi bardzo tęsknic, a szczególnie za Angel.


Joepie <3 
to było tak słodkie w wykonaniu tego półtora metrowego dobermana, że aż zrobiłam zdjęcie.
+ o ujebanym w piasku rękawie nie wspomnę.


me & Bertje <3
ten wariat był najbardziej rozbrykany i cały czas mnie zaczepiał. taką kruszynę to tylko na rękach nosić i całować.




love love love

JOEPIE


BERTJE + MAC


MOBY




 słaba jakość zdjęć, bo robiłam telefonem. nie chciało misie brać lustrzanki w ten deszcz.

poniedziałek, 25 lipca 2011




no to tak w skrócie. wstałam o 13, ogarnęłam się i obejrzałam film. zaraz idę na solarium póki deszcz nie pada. miłego dnia wszystkim. hejka!

edited:
zdążyłam wyjść z domu, zaczęło padać. jak doszłam na miejsce to już tak konkretnie zmokłam, że nawet telefon w kieszeni był wilgotny. spodnie suszyłam w łóżku solarnianym i po wyjęciu były nawet całkiem spoko haha xd idę zaraz na kolację, a potem obejrzę wreszcie 'the lovely bones' . a jutro znowu jadę do Angel ;D jakże jestem zadowolona z tego powodu. trzymajcie się, buźka.


mój mały mężczyzna, któremu codziennie
powtarzam, że Go kocham. ♥

niedziela, 24 lipca 2011

sunland.




zdecydowanie moje ulubione łóżko <3 1'st class. ;d
MIAMI. mhm.



chciałam się Wam poskarżyć, że moje uczulenie na chlor wróciło! ;< muszę szybko coś z tym zrobić! myślę, że najlepszym wyjściem będzie przyjaranie tych małych czerwonych sukinsynków UV. tak więc welcome to sunland. i znowu swędzi, niech to szlag.

Rihanna





uwielbiam ♥
przez ten kawałek nie mogę zasnąć, bo ciągle siedzi mi w głowie przed snem -.-
ram pa pa pam, ram pa pa pam.



 

the best ♥
świeżo, delikatnie i diabelsko sexownie. wg mnie najlepsza jej piosenka, jako całość. 





nad ranem słuchałam sobie wcześniejszych kawałków Rihanki, kiedy to jeszcze znośnie ubierała się w teledyskach. dodałam nawet kilka z nich do ulubionych na ytb.  


 


 


 


 

Angel's place, cd.

me, Mac & WTF !?











będę ryczeć.



nie chce już, no!



: zaciesz :



o fuck, wszystkie moje opisy tu są ;o



nie spadnę przecież.

 4 sek. później

JEB






hejka! / nie ma to jak ustawiona ostrość.





just like heaven.

nearly 3 o'clock.

po meczącym dniu spędzonym na bieganiu po ogromnych sklepach jestem zła, bo nowej klawiatury jak nie miałam - tak nadal nie mam. kupiłam tylko kilka drobiazgów do swojego pokoju i nic konkretnego poza tym.
oficjalnie chciałam podziękować wszystkim, za dobre słowo kierowane w moją stronę. wczorajsza wiadomość na odpowie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, jak z resztą wiele innych. cieszy mnie fakt, że są jeszcze ludzie, którzy chcą i potrafią wesprzeć, a nie próbują za wszelką cenę oczerniać innych i dowartościowywać przez to samego siebie. wielki uśmiech w Waszą stronę kochani ; ) tak trzymajcie. 
dziś po południo chciałam iść do parku porobić zdjęć, ale pogoda raczej mi na to nie pozwoli. na szczęście domowa videoteka powiększyła się o 4 kolejne filmy, tak więc mam zaplanowaną niedzielę. ponadto większość moich znajomych właśnie jest gdzieś na imprezie, a ja siedzę tu sama i zaczyna robić mi się zimno.
słucham starych kawałków Rihanny i Mariach Carey i czuję, że chyba popadam w nostalgię -.-
tęsknie za moimi kochanymi mordeczkami, których nie widziałam tyle czasu. nie mogę już się doczekać kiedy wreszcie się zobaczymy! see you soon.





kocham tę piosenkę i słucham jej po raz samaniewiemktóry.
AMEN.